Kuba Malinowski
Trzydzieści jeden lat, Wrocław, backend. Kupiłem trzeci termostat, bo dwa pierwsze były tanie. To jest właściwie cała historia mojego terrarium, ale skoro już tu jesteś, to rozwinę.
- Zawodowo
- backend, Go
- Gekon lamparci
- od 2020
- Agama brodata
- od 2023
- Termostaty kupione
- 3
- Termostaty używane
- 1
Jak się w tym znalazłem
Nie planowałem gada. Kolega z zespołu wyjeżdżał na kontrakt do Berlina i szukał komuś gekona. Przyszedł do open space z terrarium na wózku, postawił je koło mojego biurka i powiedział: „ty jesteś ten, co ma rośliny, które nie umierają". To był cały proces rekrutacyjny.
Przez pierwsze pół roku robiłem dokładnie to, co mi powiedzieli w sklepie. Mata pod połową dna, żarówka, termometr paskowy na szybie. Byłem z siebie zadowolony, dopóki nie zacząłem się zastanawiać, co właściwie mierzy pasek przyklejony do szyby.
Odpowiedź jest prosta i niewygodna: mierzy szybę. Nie kryjówkę, nie podłoże, nie powietrze, w którym siedzi zwierzę. Uświadomiłem sobie, że podejmuję decyzje na podstawie liczby, o której nie wiem, czego dotyczy. W pracy nazwałbym to działaniem na niemonitorowanej produkcji.
Co się stało potem
Zrobiłem to, co robię w pracy, kiedy system zachowuje się dziwnie: usiadłem do dokumentacji. Karty katalogowe mat i promienników, podręcznik wymiany ciepła, publikacje o lampach UVB. Okazało się, że większość pytań, które zadaje się na forach, ma odpowiedź w fizyce z liceum i trochę dalej.
Pierwszy termostat kosztował pięćdziesiąt złotych i był typu on/off. Producent nie podawał histerezy nigdzie, bo po co miałby podawać. Drugi miał histerezę mniejszą, ale dalej sterował matą przekaźnikiem, a mata ma bezwładność cieplną. Dopiero kiedy rozpisałem to jako układ z opóźnieniem, zrozumiałem, czemu żaden z nich nie mógł trzymać wąskiego pasma. Trzeci termostat jest pulsacyjny i kosztował tyle, co dwa pierwsze razem. Powinienem go kupić za pierwszym razem, i to też da się policzyć.
Raspberry Pi i tak w końcu wylądowało przy terrarium, bo jestem programistą i to jest nasza wersja majsterkowania w garażu. Pi steruje oświetleniem, a bezpieczeństwo termiczne zostawiłem sprzętowemu termostatowi. To akurat świadoma decyzja: mój kod nie może zabić zwierzęcia, bo mój kod nie jest jedyną rzeczą, która stoi między zwierzęciem a grzałką.
O czym tu piszę
O sprzęcie i parametrach. Termostaty, maty, żarówki, promienniki, świetlówki UVB, podłoża, hodowla karmówki. Rzeczy, które da się policzyć, porównać i sprawdzić w źródłach.
Piszę o tym, bo kiedy sam szukałem odpowiedzi, wyszukiwarka podawała mi same sklepy. Sklep nie napisze, że tania mata z termostatem on/off będzie skakać o cztery stopnie, bo sklep sprzedaje tanią matę z termostatem on/off. Nie mam do nich pretensji, mają swoją robotę. Ja mam swoją, czyli rachunki.
O czym nie piszę
Nie piszę o zdrowiu zwierząt. Ani o chorobach, ani o objawach, ani o tym, co zrobić, gdy gad przestaje jeść. Nie jestem lekarzem weterynarii i nie będę udawał, że czytanie forum przez sześć lat zastępuje studia. Jeśli szukasz takich treści, szukaj gabinetu z doświadczeniem w gadach — jest ich w Polsce coraz więcej.
Nie prowadzę też atlasu gatunków, nie piszę o gatunkach jadowitych ani o niczym, co wymaga zezwoleń. Nie interesuje mnie kolekcjonerstwo. Interesuje mnie, o ile spada UV Index świetlówki po roku pracy i ile z niego zostaje sześćdziesiąt centymetrów od źródła.
Jak to weryfikuję
Rachunki: każdy wynik ma przy sobie wzór i założenia, żebyś mógł go powtórzyć z własnymi liczbami. Wykres z modelu jest podpisany jako model, nie jako pomiar.
Literatura: publikacje recenzowane i podręczniki, np. o przewodzeniu ciepła, starzeniu lamp UVB albo tempie rozwoju owadów karmowych w różnych temperaturach. Jeśli źródła się rozjeżdżają, zestawiam je i piszę, które przyjmuję.
Dane producentów: karty katalogowe i noty aplikacyjne, nie opisy w sklepach. Jeśli producent nie podaje wartości, piszę, że nie podaje. To też jest informacja.
Własnych pomiarów na blogu nie publikuję. Pomiar, którego nie da się pokazać i powtórzyć, jest dla czytelnika tylko kolejną liczbą do uwierzenia na słowo.
Kontakt
kontakt@cieplykamien.pl. Odpisuję, zwykle w weekend. Jeśli piszesz z pytaniem o chore zwierzę, odpiszę jednym zdaniem i będzie w nim słowo „weterynarz".